Naruszenie zasady pacta sunt servanda jako podstawa uchylenia wyroku sądu polubownego
Wśród podstawowych zasad, których naruszenie skutkować może uchyleniem wyroku sądu polubownego, wymienia się zasadę pacta sunt servanda. Sąd Najwyższy w niedawnym wyroku wypowiedział się w tej kwestii, słusznie zawężając możliwość podnoszenia zarzutu naruszenia zasady pacta sunt servanda w skardze o uchylenie wyroku sądu polubownego: „o naruszeniu zasady pacta sunt servanda nie świadczy przyjęcie odmiennego stanowiska co do treści wiążącego strony zobowiązania, w efekcie przeprowadzonej w inny sposób wykładni zawartej przez te strony umowy. Upatrywanie uchybienia wskazanej zasadzie w fakcie dokonania odmiennej interpretacji kontraktu prowadziłoby, gdyby pogląd ten stosować konsekwentnie, do uchylania każdego wyroku sądu polubownego, w którym nieprawidłowo (zdaniem sądu państwowego) wyłożono umowę stron, względnie z innego powodu nieprawidłowo orzeczono o roszczeniach z wynikających z umowy. Stan taki prowadziłby do wypaczenia treści i roli klauzuli porządku publicznego, a w sprawach dotyczących umów (stanowiących ogromną większość spraw poddawanych pod rozstrzygnięcie sądom polubownym) prowadziłby do przydania instytucji skargi o uchylenie wyroku polubownego znaczenia bliskiego apelacji.”
Podzielam sceptycyzm Sądu Najwyższego, choć uważam, że powinien on był pójść dalej. Zasadna jest bowiem teza mocniejsza: naruszenie zasady pacta sunt servanda nie może być nigdy podstawą uchylenia wyroku sądu polubownego. Zasady pacta sunt servanda nie jest skierowana do sądu polubownego, lecz do stron umowy. Sąd polubowny nie może ani dochowywać umów, ani ich naruszać. Może jedynie je interpretować, oceniać ich ważności oraz skuteczność i decydować, jakie roszczenia z nich wynikają. Powiedzenie, że trybunał arbitrażowy naruszył zasadę pacta sunt servanda, nic zatem nie znaczy. Co najwyżej może to być skrót myślowy oznaczający, że trybunał nie uwzględnił, iż strona naruszyła umowę. Takie jednak twierdzenie sprowadza się do tezy, że sąd błędnie wyłożył umowę lub błędnie przyjął, że nie należy jej zastosować z uwagi na zastosowanie przepisów prawa. W zarzutach błędnej interpretacji umowy lub błędnego jej niezastosowania nie ma niczego, co świadczyłoby, że z konieczności doszło do naruszenie porządku publicznego. To samo dotyczy zarzutu błędnej interpretacji ustawy lub błędnego jej (nie)zastosowania – większość błędów trybunału w tym zakresie nie będzie się kwalifikować się jako naruszenie porządku publicznego.
Michał Kocur